Sprawy szpitala zdominowały obrady Rady Powiatu, mimo zapowiedzi zwołania nadzwyczajnej sesji, poświęconej jego komercjalizacji.
- Kiedyś posłańca przynoszącego złe wiadomości po prostu się ścinało, mam nadzieję, że rada będzie dla mnie łaskawsza – tymi słowami rozpoczął składanie informacji o wyniku finansowym szpitala za czwarty kwartał ubiegłego roku, pełniący obowiązki dyrektora Wojciech Balicki. Zaczął od tego, że szpital w roku ubiegłym wykonał 132,6% planu z umowy z głównym nabywcą usług, czyli NFZ, wykonując usługi medyczne na łączną kwotę 62 664 552,91 zł, przy czym całoroczny kontrakt opiewał na kwotę 47 253 705 zł. Szkopuł w tym, że za wykonane ponadkontraktowe usługi medyczne płatnik, czyli NFZ, nie chce zapłacić. A zebrało się tego – zdaniem dyrektora - łącznie na ponad 23 miliony złotych, a dziś już nawet 25 mln. Dyrektor przyznał, że tak wysokiemu przerobowi musiały towarzyszyć wyższe koszty, które przekroczono o 23,7%, bo trzeba było za wykonaną pracę zapłacić, pokryć koszty leków, zużytych materiałów, energii etc. Gdyby przyjąć, że NFZ zapłaci za nadróbki, to wtedy wynik roczny szpitala byłby na plusie. Jak wynika z załączonego do materiałów na sesję sprawozdania, szpital rok 2009 zamknął zyskiem w wysokości przekraczającej 4,9 mln zł. Przygotowując sprawozdanie, podobnie jak miało to miejsce po każdym kwartale ubiegłego roku, jego autor zapisał łączną kwotę wykonań usług medycznych, razem z niefakturowanymi usługami, czyli tzw. nadróbkami, po stronie przychodów, co w zestawieniu z większymi od planowanych kosztami i tak dało wynik dodatni w postaci wspomnianego zysku. Szkopuł w tym, że NFZ nie zamierza płacić za nadróbki. Balicki próbował bronić poprzedników, przytaczając dane za rok 2008 kiedy to wykonano nadróbek za ponad 10 mln zł i te pieniądze wpłynęły do kasy szpitala, co pozwoliło na jego modernizację i zakup niezbędnego sprzętu. Tak nie stało się za nadwykonania w roku poprzednim, stąd kłopot w postaci utraty płynności finansowej szpitala i jego łącznego zadłużenia, które na koniec roku 2009 osiągnęło poziom 56,9 mln zł. Pytany o zagrożenia dla bieżącej działalności szpitala, wskazał na kwotę ponad 26 mln zł zobowiązań tzw. wymagalnych, w tym ponad 23 mln zł z tytułu dostaw towarów i usług, co w zestawieniu z niewielkim tegorocznym kontraktem jaki podpisano z NFZ, a przypomnijmy, jest to kwota rzędu 34 mln zł, dobrze nie wróży. Co w tej sytuacji może zrobić dyrektor? pytał retorycznie Balicki i sam sobie odpowiadał, że dziś to już nie jego zmartwienie. - Jest to problem właściciela, to już jest wasz problem, a nie dyrektora szpitala – konkludował.
Komentarze (0)
Portal Regionalny iśrem.pl nie odpowiada za treść komentarzy zamieszczanych przez czytelników. Jednocześnie zastrzegamy sobie prawo do kasowania komentarzy, które ewidentnie naruszają prawo.
Dodaj komentarz