Choć zdecydowana większość donosów jest anonimowa, to urzędnicy skarbowi szybko dochodzą, kto jest ich autorem. Najwięcej pochodzi od pracowników skarżących się na swoich pracodawców, ale nasiliły się donosy na konkurencję, a nawet na członków rodziny.
Tak dużo donosów jeszcze nie było – mówi Witold Piasecki, naczelnik śremskiej skarbówki, komentując ilość napływających doniesień od obywateli w mijającym roku. - W ubiegłym roku było więcej niż w poprzednim, a ten rok, mimo że się jeszcze nie skończył, jest pod tym względem rekordowy.
Donoszą wszyscy
Byli pracownicy skarżą się na swoich pracodawców, że byli oszukiwani na wypłatach. W dokumentach najczęściej widniały minimalne kwoty wynagrodzeń, a w rzeczywistości otrzymywali więcej. Gdy doszło do nieporozumień z pracodawcą, skarżą się, że dostawali pieniądze na lewo, sugerując takie czy inne machlojki. Ale to nie tak łatwo udowodnić, bo na listach płac są przecież ich podpisy, choć nie ma rzeczy niemożliwych – mówi naczelnik. - Znamy przypadki, że pracownicy przez kilka lat godzili się na oficjalnie niższe wynagrodzenia. Dopiero gdy doszło do konfliktu, wówczas skarżyli się do ZUS i Urzędu Skarbowego.
Są też tacy, którzy potrafią dostarczyć całą skserowaną dokumentację swego pracodawcy - najczęściej dotyczy to tych, co prowadzą własną działalność gospodarczą – i pozakreślać te faktury czy rachunki, które ich zdaniem są lewe. Donoszą księgowi na swoich pryncypałów. To da się stosunkowo łatwo rozszyfrować, po sposobie udokumentowania donosu. Oni mają nieograniczony dostęp do dokumentacji firmy.
Coraz więcej mamy też donosów na konkurencję. Wiadomo, kryzys. Warunki gospodarowania coraz trudniejsze, rynek się kurczy, a tu jeszcze konkurencja rozpycha się na rynku. Aby się jej pozbyć najłatwiej donieść o nieprawidłowościach. O lewych obrotach, nieewidencjonowanych towarach czy fikcyjnych zakupach towarów czy usług. Znaczna część dotyczy konfliktów między udziałowcami, zwłaszcza spółek osobowych.
Zdarzają się tez donosy na członków rodziny. Najczęściej chodzi o świadczenia alimentacyjne, czy ukrywanie majątku przed współmałżonkiem.
Co skarbowy robi z donosami?
Uważnie czytamy wszystkie – mówi naczelnik i dodaje, że w tej fazie następuje wstępna weryfikacja. Są i tacy, którzy na swoich konkurentów donoszą regularnie, co miesiąc, czy kwartał – mówi naczelnik i dodaje, że nigdy nie informuje się donosiciela o wszczętych postępowaniach, nawet, jak on się pod donosem podpisze. Choć regułą jest, że konsekwencją donosu jest kontrola. O ile w przypadku zwykłej, rutynowej kontroli, podatnik jest wcześniej o niej informowany, to w przypadku donosu kontrolerzy wchodzą bez zapowiedzi.
Nie od razu dochodzi jednak do kontroli. - Najpierw treść donosu konfrontujemy z dokumentami, jakie składane są do urzędu skarbowego. Gdy zachodzi obawa, że dane, jakimi dysponujemy nie są prawdziwe, czyli, że dochodzi w firmie do nieprawidłowości, podejmujemy czynności kontrolne. Zdarza się, że skarżący donosi, iż współmałżonek były czy obecny, nie wywiązuje się z nałożonych świadczeń alimentacyjnych, zaniża swoje dochody, bądź nie łoży tyle ile powinien na utrzymanie domu i rodziny, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze, wydatkuje na inne cele. Sprawdzamy wówczas wysokość dochodów takiej osoby. Gdy wydatki przekraczają osiągane dochody, i to nie tylko w jednym roku podatkowym, zwłaszcza, gdy w międzyczasie kupował środki trwałe niemałej wartości - samochody czy nieruchomości, dy dochody są niewspółmiernie do wydatków, wówczas wszczynamy postępowanie podatkowe. Często wiemy, iż osoby takie na to stać, a to ze względu na spadek, darowiznę czy wygraną w grach losowych, wówczas nie podejmujemy kontroli.
Lewe faktury na paliwo
Wiele donosów jest prawdziwych. Bardzo często dotyczy to tzw. lewych faktur dotyczących zakupu towarów czy usług. Widoczne jest to zwłaszcza w branży transportowej, gdzie donosi się na fikcyjne zakupy paliwa. Sprawdzamy te donosy i one potwierdzają, że w istocie zakupu paliwa nie było, a wystawiane faktury są przez podmioty, które nie zajmowały się handlem paliwami. Przedsiębiorcy starają się zawyżyć koszty uzyskania przychodu i w efekcie zmniejszyć należny podatek dochodowy i VAT. Konsekwencje są bolesne, bo trzeba zwrócić podatek VAT z odsetkami, dopłacić podatek dochodowy i zapłacić karę. Zadziwia beztroska przedsiębiorców, którzy biorą takie lewe faktury na paliwo od firm oddalonych od nas o kilkaset kilometrów - a są to z reguły znaczne ilości paliwa, 10 czy 20 tys. litrów miesięcznie - licząc, że tego nie sprawdzimy. Największa sprawa z tego tytułu w tym roku dotyczyła przedsiębiorcy, który po kontroli stał się uboższy o ponad 300 tys. zł. A często dotyczy to kwot 100 tys. zł, i więcej. Mało tego, gdy ten proceder trwa od wielu lat, to po sprawdzeniu kara jest jeszcze bardziej dotkliwa i nadawany jest jej rygor natychmiastowej wykonalności. Zabezpieczane jest mienie majątkowe podatnika, poprzez zajęcia i zastawy skarbowe, wpisy do hipoteki itp. Zdarza się, że zabezpiecza się majątek jeszcze przed wydaniem decyzji skarbowych, aby przeciwdziałać jego upłynnieniu.
Ilość donosów nasila się w końcówce roku i w czasie składania rocznych zeznań podatkowych, ale średnio mamy ich około 20 miesięcznie, mówi naczelnik śremskiej skarbówki i dodaje, że około 75 procent wymaga kontroli, a potwierdza się około połowy, choć zdarza się, że w trakcie kontroli wychodzi tych nieprawidłowości znacznie więcej.
Sprowadzam auta
W ostatnich 3-4 latach znaczna część donosów dotyczy osób parających się procederem ściągania aut z importu. Zdarza się, że nie mają nawet otwartej własnej działalności gospodarczej, a umowy, jakie podtykają kupującemu, jako drugą stronę podają niemieckiego czy innego, byłego właściciela auta. Oni w procedurze sprzedaży formalnie nie istnieją, a gdy zdarzy się jakiś problem z autem, nierzadko kradzionym, lub posiadającym jakieś wady ukryte, to wówczas kupujący ma duży kłopot. Są też tacy, którzy na umowie kupna, za zgodą kupującego, znacznie zaniżają wartość auta, nawet kilkukrotnie, by uniknąć podatków, ale obie strony wpadają przez to w niezłe tarapaty, bo wartość takiego auta łatwo sprawdzić. W kilku przypadkach samochody zostały zatrzymane przez organy ścigania, a postępowanie wyjaśniające trwa 2 lub 3 lata. W stosunku do osób parających się tym procederem wyciągamy surowe konsekwencje, nawet wówczas, gdy kupujący potwierdza nieprawdziwe dane co do wartości zakupu auta, a ci, którzy handlują autami nie mając zgłoszonej działalności gospodarczej, mają dodatkowe kłopoty.
Komentarze (0)
Portal Regionalny iśrem.pl nie odpowiada za treść komentarzy zamieszczanych przez czytelników. Jednocześnie zastrzegamy sobie prawo do kasowania komentarzy, które ewidentnie naruszają prawo.
Dodaj komentarz