Zrozpaczona matka - ja im tego nie daruję! - Wiadomości iśrem.pl - najnowsze informacje, zdjęcia, przegląd prasy, prognoza pogody
Zrozpaczona matka - ja im tego nie daruję!
zmień rozmiar tekstu AAA

Justyna Dominiak | Wydanie 46/523 z dnia 12.11.2009r

Grupka nastolatek bez powodu zaczęła wykrzykiwać wyzwiska w stronę 15-letniej dziewczyny. Gdy ta nie zareagowała na „rzucane” obelgi, nieletnie oprawczynie ruszyły w stronę swojej ofiary i pobiły ją… Nikt z przechodniów nie zareagował.

Wszystko rozegrało się w ostatni wtorek 27 października, parę minut po 17. Było jeszcze jasno, a miejsce, w którym doszło do tego zajścia oświetlały latarnie, chodnikiem przechodzili mieszkańcy, w samochodach ulicą przejeżdżali kierowcy, ale nikt nie powiedział słowa, nie zrobił nic, by powstrzymać rozwścieczone nastolatki katujące swoją przypadkową ofiarę. – Córka szła wtedy na lekcję tańca w kierunku Klubu Garnizonowego. Kiedy przechodziła obok Parku Puchalskiego, nieopodal ronda Jana Pawła II, grupka dziewczyn stojących po drugiej stronie ulicy nagle, bez powodu zaczęła wykrzykiwać w jej stronę. Córka nie zareagowała, bo nie znała tych dziewczyn – opowiada matka poszkodowanej.

Biły bez obaw
Brak reakcji rozzłościł nastolatki. – Przebiegły na drugą stronę ulicy, podbiegły do mojej córki i zaczęły ją atakować. Córka była sparaliżowana od strachu. Nie wiedziała, co się dzieje. Nie wiedziała, dlaczego ta grupka dziewczyn ją bije – relacjonuje matka zaatakowanej uczennicy. Rozwścieczone dziewczyny przewróciły 15-latkę i zaczęły ją szarpać. – Zrobiły to, bo moja córka nie zareagowała na to, co wykrzykiwały. Córka była bezsilna. W zdarzeniu brało udział pięć dziewczyn i czterech chłopców. Zwyczajne nastolatki, nie rzucające się w oczy uczennice. Córkę biły cztery dziewczyny, jedna temu wszystkiemu się przypatrywała. Także chłopcy biernie się przyglądali temu zdarzeniu. Nie wywarło ono na nich większego wrażenia, może dla nich był to jedynie film, w końcu nie ich to dotyczyło. Córka nie wiedziała kto i za co ją bije. Była w szoku – wspomina matka ofiary. W tym czasie, obok miejsca, w którym rozgrywała się tragedia 15-latki, przechodziło około pięciu mężczyzn i przejeżdżał jeden rowerzysta – nikt nie zareagował.

Po pomoc do ojca
Gdy nastolatki pozostawiły pobitą rówieśniczkę przy parku, dziewczyna nie była w stanie się poruszać, a tym bardziej uciec i ukryć się przed swoimi oprawczyniami. Zdołała zaledwie sięgnąć po telefon i zadzwonić do ojca po pomoc. – Gdy odebrałam telefon, mąż był cały roztrzęsiony, nie był w stanie ze mną rozmawiać. Powiedział tylko, że córka została pobita, ale nie może jej teraz odebrać, bo jest poza Śremem. Byłam przerażona, gdy to usłyszałam. Wsiadłam szybko w samochód i pojechałam po nią. Stała taka wystraszona i zdenerwowana. Niewiele pamiętała z tego, co się wydarzyło – opowiada matka pobitej 15-latki. Kobieta zabrała córkę na pogotowie, a zaraz potem na policję, by poinformować o tym, co się zdarzyło.

Więcej w papierowym wydaniu "Tygodnia".

Komentarze (0)
Portal Regionalny iśrem.pl nie odpowiada za treść komentarzy zamieszczanych przez czytelników. Jednocześnie zastrzegamy sobie prawo do kasowania komentarzy, które ewidentnie naruszają prawo.
Dodaj komentarz
podpis
(Jeśli się nie podpiszesz, post zostanie podpisany Twoim adresem IP.)
treść

Zdjęcia od Was

Copyright © 2006-2010 Portal regionalny iśrem.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.